Gra pełna skrajności – recenzja Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl

Trudno w to uwierzyć, ale Pokemon Diament i Perła wyszły w 2006 roku – to aż 15 lat temu. Wprowadziły rewolucyjne zmiany w mechanice Pokemonów. Jak na tym tle wypadają ich odświeżone wydania na Nintendo Switch?

Recenzja jest wolna od spoilerów (zawiera kilka informacji, które są już dostępne w grach Diamond/Pearl, ukrywa informacje spoilerowe o nowościach)

Do napisania własnych opinii zostali zaproszeni ludzie z mojego discorda, mojego fanpage oraz grupy Pokemon Polska. Ich opinie znajdziecie w szarych boksach w recenzji

Kawałek historii

Zanim przejdę do pastwienia się nad Pokemon BD/SP, trzeba przypomnieć sobie o ich poprzedniczkach – Pokemonach Diament i Perła, bo to kawał dobrych gier, bardzo grywalnych do dzisiaj (dla niektórych nawet za bardzo).

Pokemony D/P wyszły w 2006 roku (Platyna – ich ulepszenie w 2008) na konsolę Nintendo DS. Te rewolucyjne gry Pokemon jako pierwsze wykorzystywały szereg nowości, wśród nich: nowy sposób grania, który obejmował 2 ekrany (który przetrwał aż do 2017 roku kiedy pojawiły się Pokemony US/UM); podziemia w których można było wykonywać poboczne aktywności i najważniejszą nowinkę która wręcz zrewolucjonizowała Pokemony – możliwość wymian i walk Pokemon po Wi-Fi ze wszystkimi graczami na całym świecie (wcześniej wymiany i walki możliwe były wyłącznie po kablu).

Były więc to bardzo ważne gry, od których zaczęła się 4 generacja Pokemonów – to ta sama generacja, która wydała na świat fantastyczne, najlepsze na świecie gry: Pokemon HeartGold/SoulSilver.

Kawałek nostalgii

Grałem w Pokemon Diamond na moim ślicznym srebrnym DS Lite. Były świetnymi grami. Nie miały post-game, a po przejściu ligi cisnąłem je w kąt nie uzupełniając nawet Pokedexu do samego końca, ale nie miało to wtedy znaczenia. Był 2006 rok, a ja mogłem Pokemona dotknąć. Rozkazać mu atakować paluszkiem. Wyrzucać pokeballa dotknięciem i rozbijać kamienie w podziemiach trzaskając w nie stylusem.

Bardzo mało pamiętam te gry, ponieważ przechodziłem je tylko raz. Potem do moich rąk trafiły HG/SS i wszystkie inne gry Pokemon (przed nimi i po nich) są tylko gorsze. Nowe Diamenty i nowe Perły są dla mnie grami w których nostalgię czuję najmniej. Owszem – jest, ale nie taka silna jak przy poprzednich generacjach.

Co ciekawe – odniosłem też wrażenie, że dziś, dla wielu graczy Pokemon BD/SP będą grami nowymi. Dorwanie legalnego kartridża z Diamentami, Perłami, czy Platyną jest dzisiaj nie tyle problematyczne, co bardzo drogie. No i niektórych graczy bardzo mocno odrzuca styl starych gier Pokemon (chociaż akurat DPPt miały styl bardzo w porządku).

Kawałek czegoś nowego

Przejdźmy więc zatem do dzisiejszej gwiazdy i perełki (ekhem Diamentu i Perełki) czyli gry Pokemon Brilliant Diamond i Pokemon Shining Pearl, które:

  • są traktowane jak remake gier Pokemon Diament i Pokemon Perła,
  • należą do 8 generacji Pokemonów razem z grą Pokemon Sword/Shield (Pokemon Let’s GO które też jest na Switcha, należy do 7 generacji),
  • zawierają Pokemony wyłącznie z generacji 1-4 (493 Pokemony),
  • na które czekaliśmy 735 dni po wydaniu Pokemon Sword/Shield (najdłuższe czekanie na nową główną grę Pokemon po wydaniu poprzedniej),
  • gry nie tworzył bezpośrednio GameFreak,
  • nie wprowadzają ani jednego nowego gatunku Pokemona do świata.
  • nie wprowadzają ani jednego regionalnego Pokemona do świata (jak Galariański, czy Hisuański)

Wydane 19 listopada 2021 roku na całym świecie na konsolę Nintendo Switch – Pokemon BD/SP wprowadzają nas ponownie w świat Sinnoh w którym królują Dialga, Palkia i Arceus, lecz tym razem w formie prawdziwej grafiki 3D (ale z ustawionym rzutem od góry).

Na serio, wiele pisałem już o tych grach zanim wyszły. Pierwsze reakcje były bardzo mieszane. Gracze chcieli rimejku, ale chyba nie takiego. Po pewnym czasie pojawiło się trochę więcej informacji, które potwierdziły, że gra będzie opierała się o D/P, bez Platyny. Potwierdziły się też przypuszczenia o braku mega ewolucji. Fani dzielili się na dwa obozy – tych którzy nie mogą się doczekać by wrócić do Sinnoh i tych, którzy nie mogą się doczekać by hejtować powrót do Sinnoh.

Gra pełna skrajności

Od momentu wydania gier Pokemon Sun/Moon jestem osobą, która bardzo mocno analizuje nową grę zanim wyjdzie. Nie podchodzę do niej hurraoptymistycznie, tylko na surowo. Nie chcę znowu nastawiać się na coś fantastycznego, a otrzymać coś bardzo słabego (S/M/US/UM/Sw/Sh). Nie inaczej było w przypadku tych rimejków.

Od pewnego czasu GameFreak nie ma dobrej monety ze strony graczy. Dexit, graficzna brzydota gry SwSh, słaba grywalność i nudne powtarzalne „atrakcje” sprawiają, że nadal zastanawiam się (a w sumie dziwię się) – co jest takiego w Pokemonach, że ludzie nadal w to grają, skoro ewidentnie twórcy gier największej franczyzy na świecie plują nam w twarz?

Wg. mnie to najlepsza gra pokemon od prawie 10 lat a dokładniej od 2012 roku czyli wyjścia B2/W2.
~ idczaq

GameFreak chyba też się zastanawiał bo do stworzenia rimejku zatrudnił firmę ILCA inc. Nie wiemy jak dużo zadań było jej powierzone i jak dużo GF wtryniał się w prace, Bulbapedia sugeruje, że deweloperem jest ILCA, natomiast ekran otwierający gry w ogóle nie wspomina o tej firmie, tylko nadal promuje GF. Robi to dopiero druga plansza po ekranie otwierającym. ILCA jest jest też pokazana na filmiku otwierającym grę i wylistowana w napisach końcowych. Co by nie było – gdzieś na jakimś etapie firmy musiały pracować wspólnie. I to trochę widać, ponieważ w nowych rimejkach pojawia się trochę rzeczy, o których nie podejrzewałbym GameFreak.

To są całkowicie zwykłe Pokemony

Opowiedzmy więc trochę o Pokemon BD/SP. Są to takie najzwyklejsze Pokemony, które trudno dzisiaj przypisać. Nie jest to taki Sword/Shield, ponieważ SwSh wyglądają inaczej, mają pełniejsze (ale brzydsze) 3D, mają rajdy i dwa DLC. Nie jest to też Let’s GO, ponieważ LGPE ma większe nastawienie na łapanie niż walczenie i jest mocno casualowe.

Brilliant Diamond i Shining Pearl to takie Diamenty i Perły, które byłyby wydane dzisiaj. To plus i to minus. Dlaczego?

Prosty przykład: Pokemon HeartGold/SoulSilver to rimejki gry Gold i Silver, ale Gold i Silver miały 251 Pokemonów, a HG/SS miał 493 bo był wydany kiedy było więcej Pokemonów. A taki BD/SP który jest wydany gdy mamy 898 Pokemonów ma ich… tyle samo co HG/SS czyli 493.

Można by powiedzieć, że BD/SP to nie jest „remake” tylko „remade”. Po prostu gra dopasowana do dzisiejszych standardów, no ale nie do końca.

GF (czy tam ILCA) pokusili się o trochę większych i mniejszych zmian i to nie tylko graficznych, by dopasować je do aktualnie trwającej generacji i uznać je za „ósmą genę”.

W każdym razie jest to gra w której chcemy zostać Mistrzem Pokemon i złapać je wszystkie (493 Pokemony). W tym celu otrzymujemy (a tak praktycznie to kradniemy z walizki) jednego z trzech Pokemonów starterów wraz z naszym rywalem o imieniu Trabki2 (ale nie sugerujcie się – imię rywalowi nadajecie sami). No i potem walczymy z 289 trenerami (liczbę zmyśliłem), by ulepszać nasze stworki (możemy mieć maksymalnie 6 w drużynie). Są też trudniejsi trenerzy których nazywa się Liderami Sal i trzeba ubić ich ośmiu, by dostać się do Ligi Pokemon i stoczyć walkę z Elitarną Czwórką najsilniejszych trenerów, by móc zostać Mistrzem Pokemon (no chyba, że po drodze zmiażdży nas Cynthia). Kiedy zostaniemy już tym mistrzem, trzeba będzie skompletować pełny Pokedex, za co dostaniemy certyfikat, a potem już spokojnie możemy odłożyć Switcha na półkę i wrócić do grania w Pokemon GO lub Pokemon Unite.

Remake fajny, ale imho kompletnie niepotrzebny. Nie dodał zupełnie nic wartego uwagi (poza underground które można robić jak się komuś naprawdę strasznie nudzi), za to mam wrażenie że wręcz okroił grę z zawartości. Nadal strasznie żałuję, że nie zrobili remake na silniku SwSh, bo w tej chwili wygląda to jak biedna fanowska gierka, których są setki. Pewnie przejdę dla zasady i sprzedam, bo nie jest to tytuł, do którego będę wracać.
~ Dagmara

Skok z DSa na Switcha

Osoby grające w stare Diamenty i Perły mogłyby stwierdzić, że to przecież te same gry, jednak nie jest to do końca prawdą. W nowych wersjach nastąpił szereg zmian.

Na początek warto wspomnieć o grafice. Niektóre źródła (ale nie jestem ich pewny) mówią, że grę zrobiono na silniku Unity. Graficznie tytuł prezentuje się bardzo dobrze. Jest to nadal rzut z góry, ale wszystkie modele na mapie wyglądają świetnie. Bardzo dobra jest gra światłem, zachody słońca są śliczne. Modele Pokemonów są zrobione różnie, jedne są bardzo dobre, inne (jak na przykład Silcoon i Cascoon) są okropne. Dużo modeli przypomina te z gry Pokemon GO. Cała gra jest bardzo płynna i nie ma żadnych przycięć jak chociażby w przypadku podwójnych walk (gdy na 3DSie miały przycięcia i nie pozwalały na włączanie efektu 3D). Wyglądają moim zdaniem nawet lepiej niż pełne trójwymiarowe Pokemon Sword/Shield. Nie wszystkim przypadnie do gustu efekt paralaksy, ale mi nie przeszkadzał.

Natomiast. Ekhem. Modele postaci. Tak. Czas poświęcić osobny akapit na tę tragedię która się wydarzyła. W starych grach Pokemon postacie zostawały zmniejszone, by wyglądały odpowiednio na ekranie. Mieściły się w kwadracie, więc miały krótkie nogi i duże głowy. Ale nie wyglądały przy tym komicznie. Zerwano z tą tradycją w grach na 3DSa (Pokemon X/Y), gdzie pojawiły się realistyczne modele NPCów. Kontynuowano to w grach na Switcha, by kapitalnie spaprać to w grze BD/SP.

W BD/SP postacie wyglądają jak podrobione ludziki z klocków Playmobile tylko jeszcze gorzej. Nogi są nienaturalnie grube, głowa nienaturalnie duża a mimiki twarzy nie ma na niej żadnej. Będzie to trochę bezczelne co napiszę, ale wszystkie postacie wyglądają jak karły. Ale to jest nic. Chód postaci wygląda tra-gicz-nie. Kiedy chodzimy wygląda to jak chód kaczki, która ma na sobie pieluchę i w dodatku jest pijana. Nie dość, że stawiamy kroki bardzo szeroko i pokracznie, to jeszcze kiwamy się w przód i na boki jakbyśmy mieli za moment wymiotować i się przewrócić. To nieprawdopodobne jak można było zepsuć tak dobry graficzny styl gry, takimi potworami jakie zaproponowano w grze. Jest to dla mnie podwójnie niezrozumiałe, dlatego, że w walkach modele postaci wyglądają ślicznie – są normalnie, ładnie zrobione – tak jak być powinno. To na mapie wyglądamy jak kaczki i małpy. Bogowie jak bardzo mnie to gryzło przez całą grę! Liderzy sal i złych drużyn wyglądali komicznie. Ja wyglądałem komicznie. Wszyscy wyglądaliśmy komicznie i było to okropne! Co więcej – wszystkim postaciom fantastycznie ruszają się ciuchy i włosy na wietrze. Taki detal jest niespotykany w grach Pokemon, ale został zniszczony modelami postaci. Tyle skrajności, a mówimy tylko o drobnym wycinku gry…

Cześć, jestem brzydki i nieproporcjonalny.

Nie zmienia to faktu, że gra jest piękna, wygląda na prawdę dobrze. Dawno nie grałem w tak przyjemne i ładne Pokemony, pełne kolorów, graficznych drobnostek i tak ślicznej wody. Tak – wody, na której widać fale, refleksy i odbicia. Coś, czego nie było jeszcze w żadnej grze Pokemon.

Co jeszcze podkreślę – w nowych Pokemonach duży nacisk położono na graficzne szczegóły. Wyraźnie widać wiatr, czuć słońce i słychać trawę. Jest ruch i dynamika. Rower (który ma dwie przerzutki) prowadzi się odpowiednio (ale czasami zbyt bezwładnie), pływanie nie jest problematyczne. Pokemonów w trawie nie widać (to pierwsza gra na Switcha która nie ma tej funkcji) są widoczne w undergroundzie, ale mogą za nami chodzić…

I tu dochodzimy do drugiego problemu jaki mam z grafiką w nowych Pokemonach. Pokemony za nami chodzą – to świetnie! Niestety ich modele są przeskalowane do rozmiaru trenera. To znaczy, że ogromny Gyarados, Snorlax, czy Palkia są takiego samego wzrostu jak my. A malutkie Wurmple, Pikachu, czy Bronzory są… takiego samego wzrostu jak my. Niesamowicie gryzie się to z realistyką i wygląda komicznie zwłaszcza przy dużych Pokemonach. W Swordzie, Shieldzie, czy grach serii Let’s GO zrobiono to odpowiedni sposób (a w Let’s GO mogliśmy nawet jeździć na niektórych Pokemonach). Tutaj wygląda to tragicznie i zastanawiam się, czy zostanie poprawione w jakiejś aktualizacji, czy nie.

Bardzo pozytywnie się nimi zaskoczyłem, choć po pierwszych gameplayach, które wyciekły do sieci, byłem sceptycznie nastawiony. Niby pełnoprawny remake bez żadnych mega ewolucji i post gamowych epizodów, tylko z kosmetycznymi dodatkami, ale bardzo miło i przyjemnie się je przechodziło. A ten motyw chibi dodaje tylko grze uroku i nostalgii, bo większe modele postaci w czasie walk wyglądają naprawdę cudownie! Do tego ta muzyka do miodzik dla uszu. Na duży plus są też ulepszonia PokeRadaru, który nie jednej osobie posłuży do wielu shiny huntingów. Mankamentami są tylko braki w postaci nowych ficzerów, które były w generacjach 5-8, brak epizodu o Giratinie w odwróconym świecie po przejściu głównego wątku fabularnego oraz Battle Frontier, bardzo biedny tryb online dla graczy i możliwość ewolucji, kilku fajnych Pokemonów z Sinnoh dopiero po pokonaniu Ligi i Mistrza regionu, jak na przykład Gliscora. Gdyby to wszystko co wypisałem na końcu było w grze to oceniłbym ją na mocne 9/10, a tak daję luźne 8, bo naprawdę fajnie i przyjemnie mi się gra i pewnie posiedzę przy nich dłużej, bo jeszcze całe podziemie do odblokowania oraz skompletowanie całego Natonial Pokedexu przede mną.
~ Patryk

Grajmy w betę, potem się poprawi

No właśnie, aktualizacje. Nowe Pokemony trapi ten sam problem co większość wszystkich gier jakie teraz wychodzą – problemy day one.

Same BD/SP wyciekły dwa tygodnie przed premierą i zawierały dużo błędów. Jeszcze przed startem sprzedaży gier, wprowadzono do nich dwie aktualizacje które łącznie zajmowały 3 GB. Sprawiało to wrażenie, że gra jest niekompletna i robiona na szybko, by zdążyć z premierą. I tak w rzeczywistości się stało. Nie działają wonder trade, mają być uruchomione po patchu który pojawi się „niedługo”. Wymiany w Union Roomie obejmują na razie tylko dwie osoby (docelowo ma być ich 8 lub 16). Czy nowy patch zmieni wygląd Pokemonów na mapie? Wątpię. Ale powinien poprawić błędy które znalazły się na premierę. Jest tego trochę (niestety)… dopuszczalne jest klonowanie Pokemonów, są miejsca, gdzie można się zablokować (wtedy nie pozostaje nic innego jak… reset sejwa i zaczynanie od nowa!), są też błędy graficzne, dwa z nich, który mi się przytrafiły możecie zobaczyć poniżej…

błąd z renderowaniem grafiki wody pod statkiem który przydarzył się podczas mojej gry
kolejny ciekawy błąd który pojawił się w mojej grze – Pokemon stoi na moście wyżej, a ja na dole…

Shining Pearl głównie zasłużyło sobie na miejsce na mojej półce sentymentem. Grałam w oryginał na DSa. Wkurzało mnie to jak bardzo powolne były tam walki. Remake znacząco to naprawił. Mam wrażenie, że gra jest łatwiejsza, ale cieszy mnie duża dostępność pokemonów w Underground. W ogóle całe podziemie zasługuje na dużego plusa bo bardzo przyjemnie się eksploruje i zbiera Digletty. Graficznie jest uroczo, ale wielokrotnie w cutscenkach czy po prostu na mapie pojawia się ten obrzydliwy efekt rozmazania, co trochę mnie personalnie irytuje.
Biorąc pod uwagę to ile contentu jest i jak przyjemnie spędziłam te ostatnie 15 godzin to mogę powiedzieć, że ILCA znacznie lepiej rozumie czym powinny być pokemony niż Game Freak w ostatnich latach.
~ Marta

Podziemne życie

Jedną z dużych aktywności są podziemia (Grand Underground) które odblokujemy niedługo po rozpoczęciu naszej gry.

Podziemia to zestaw tuneli i jaskiń które zwiedzamy sami lub z innymi graczami, w których możemy wykopywać przedmioty i statuy a także walczyć i łapać inne Pokemony. Same podziemia zostały znacząco zmienione w stosunku do pierwotnych gier. Nowe jaskinie pozwalają nam wchodzić w interakcje z Pokemonami. Znajdują się tam często Pokemony niedostępne na głównej mapie. Są też bardzo silne – ich poziom zwiększa się im więcej odznak zdobędziemy. Są wyzwaniem, które sprawiły mi trochę problemów, ale też dużo zabawy. Ogólnie podziemia robią świetne wrażenie. Możemy w nich zbudować bazę, ale wrzucać tam możemy tylko figurki (statuy) które zwiększają szansę na zobaczenie danego Pokemona w jaskini. Spędziłem w nich kilka godzin i bardzo polecam wracać do nich co jakiś czas, zwłaszcza po lidze, kiedy zdobędziemy National Dex i jaskinie wypełnią się nowymi Pokemonami.

mapa podziemi jest bardzo duża i podzielona na sektory do których trafiamy w zależności od wyboru miejsca zejścia do nich

Na korytarzach podziemi możemy zabawić się w archeologa i wykopywać różne przedmioty. Oprócz zwykłych klejnocików, które wymieniamy na podesty i ataki, możemy wykopać skamieliny, kamienie ewolucji, shardy i plate’y a także Heart Scale czy właśnie statuetki. Wykopywanie możemy robić za pomocą dotyku. Sama archeologia jest zrobiona świetnie i była to aktywność którą bardzo lubiłem w grze. Do podziemi, możemy wskoczyć w każdej chwili, jeśli nie jesteśmy w budynku czy jaskini na mapie głównej.

W końcu jest wyzwanie w tych grach..

Gdy Pokemon stają się coraz prostsze. To jest fakt spowodowany tym, że samych stworków jest prawie 900 sztuk. Natomiast Diament i Perła nie były takimi łatwymi grami. Cieszy więc to, że poziom trudności nie został obniżony w rimejkach.

Tak, co prawda jest exp share włączony od początku gry, którego nie da się wyłączyć. Oznacza to, że wszystkie Pokemony które mamy w ekipie zdobywają doświadczenie, nawet gdy tylko jeden z nich walczy. Na szczęście nie jest to takie duże ułatwienie jakby się wydawało. Poziomy Pokemonów przeciwników nie są co prawda tak wysokie, ale z Liderami Sal, czy Elitarną Czwórką nie jest już tak łatwo – ich poziomy są bardzo wysokie, a Pokemony – dopakowane. Cieszy, że przeciwnicy często używają przedmiotów leczących i najsilniejszych ataków jakie posiadają. Cieszy też to, że Pokemony w podziemiach mają wysokie poziomy i stanowią wyzwanie. To była pierwsza gra Pokemon od lat (może nawet i od 15 lat) w której nie zawsze było mi łatwo i dawała pewną satysfakcję z wyzwania. To cieszy, bo wszystkie wcześniejsze gry (od S/M) można było przejść jednym Pokemonem. Teraz będzie to bardzo trudne (ale nie nierealne). Myślę też, że wszystkie Nuzlocke challenge będą w końcu wyzwaniem, a nie nudną oczywistością.

Mam też wrażenie (ale to może być tylko wrażenie), że trudniej łapie się Pokemony w BD/SP. Dużo częściej wychodziły z Pokeballi i trzeba było mocniej się napracować, by udało się je zamknąć w kuli. Co ciekawe wrócił też „critical catch”, ale pojawił się u mnie tylko 5 razy podczas całej gry.

Gry bardzo dobre, jak i złe jednocześnie.
Wiernie oddają to, co dostaliśmy 15 lat temu, niestety pozbawiając kilku elementów kosztem innych (np. podziemia skupiają się na zdobywaniu figurek Poków i łapaniu szerokiej gamy Pokemonów bardzo szybko w grze, a nie zabawy z innymi graczami i budowaniu swoich domków). Zniesiono kolosalnie poziom trudności za pośrednictwem autoExp całej drużyny, dzięki czemu gry przechodzą się same. Jednak te zmiany nie wpływają na fakt, że to niemal to samo, co było w oryginalnych DP. Pozbawiono praktycznie dodatki z Platinum, no ale skoro to nie Remake Platyny, to Ok, pomińmy.
To, czym przegrywają z wcześniejszymi remake’ami to oderwanie się zupełnie z obecnej generacji. Rozgrywki online są również ubogie, ma ma puli wielu Pokemonów, dzięki którym online byłoby ciekawe. Post Game bardzo ubogi, Battle tower w pewnym momencie staje się jakimś wyzwaniem, ale jest monotonne. Nikt nie wymaga całego Battle Frontier, bo to już w 99% zamknięta historia, ale jakieś walki za pomogą wynajętych Pokemonów, tryb reversed (czyli np. ogień superefektywny na wodę, a w drugą stronę odwrotnie), opcji jest wiele, natomiast czuć coraz bardziej z roku na rok, że gry tworzone są w taki sposób, żeby je przejść, nie mieć za dużo zawartości, aby gracz nie spędzał przed nimi zbyt dużo czasu, tylko w odpowiedniej chwili kupił kolejne, bo te wychodzą coraz szybciej. I pewnie będą jeszcze uboższe i wydawane jeszcze częściej.
~ Krzysztof

Nowością w stosunku do starych wersji jest możliwość łatwego dostępu do boxów w praktycznie każdym momencie. Taka opcja pojawiła się już w poprzednich grach na Switcha. Jest to dobre ułatwienie, cieszę się, że nie musimy latać do PokeCenter, żeby zamieniać Pokemony – dobrze, że archaizmy tego typu odeszły do lamusa.

Pokemony uczą się też TMów (nie ma HMów) które są potrzebne na mapie, jak Cut, Surf, czy Waterfall. Na szczęście nie musimy mieć HM-slave’a, co więcej nie musimy nawet uczyć tych ataków żadnego Pokemona. Wszystkie ataki są dostępne z Poketcha – zegarka, którego jak w oryginale dostajemy na start i który ma różne moduły pokazujące statystyki Pokemonów, ostatnio złapane Pokemony, czy wykluwanie jajek Poków, które chcemy rozmnożyć. Ale oprócz tego Poketch ma takie gadżety jak zegarek, notatnik, itemfinder, counter, czy rzut monetą. Niestety wrzucony jest trochę na pałę i równie dobrze mogłoby go nie być. W poprzednich grach zajmował cały dolny ekran i można było łatwo z niego korzystać. Tu raczej przeszkadza, pojawiając się w prawym górnym rogu. Po prawdzie większość gry miałem go wyłączonego… Mimo to, twórcy gry, chcąc zachować stare mechaniki – musieli go wrzucić i prawdę mówiąc wrzucili go w najlepsze miejsce a jego obsługa chyba nie mogłaby być lepiej zrobiona niż jak jest teraz.

o jeden krok za dużo!!!

Twórcy zaimplementowali też (prawie) nowość, czyli auto-save. Po walkach, czy łapaniu Pokemonów gra się automatycznie zapisuje. Nie jestem do końca przekonany do jego używania (można go wyłączyć). Osoby, które z niego korzystają, mogą mieć problemy, jeśli ubiją shiny legendę, albo przegrają walkę w Gymie. Tak samo jak gdzieś się przez przypadek zablokują. Na szczęście w razie co – opcję autozapisu można wyłączyć.

Drobne smaczki

To nieprawdopodobne jak wiele skrajności jest w nowych Pokemonach. Opisałem już wiele rzeczy które mi się podobają i wiele które są dla mnie nie do przyjęcia. Ale chcę jeszcze trochę wrócić do tych smaczków które sprawiają, że gdzieś tam w tle widać, że ktoś dopracował niektóre szczegóły w nowych grach, albo stwierdził, że coś go gryzie i pora to naprawić/ulepszyć:

Przykładowo – każdy Pokemon ma swój „cry”. Czyli dźwięk który wydaje podczas rozpoczęcia walki. Normalnie jak pokemona ubijamy – dźwięk „umierającego” stworka jest taki sam ale obniżony o pół tonu lub w zwolnionym tempie. W nowych Pokemonach każdy Pokemon ma swój inny cry po jego ubiciu. Zupełnie inny. To totalna nowość (i totalna pierdoła), której nigdy w Pokemonach nie było.

Muzyka w nowych Pokemonach (która ogólnie jest całkiem dobrze zrobiona) bardzo mocno nawiązuje do poprzedników. Cieszą więc smaczki które można usłyszeć – przykładowo w mieście Veilstone było kiedyś kasyno ale w nowych wersjach zamienili je na butik w którym kupujemy ciuchy (swoją drogą jest ich niezwykle mało). Natomiast w tym butiku słyszymy zremiksowaną muzykę z kasyna! Super sprawa traktowana przeze mnie jak easter egg!

Kiedy przejdziemy już ligę możemy trafić do Ramanas Parku by zdobyć legendy z poprzednich generacji. Potrzebujemy do tego tzw. Slate’ów. Cieszy, że ich wygląd przypomina kartridże do gier Pokemon poprzednich generacji. Są nawet dopasowane wielkością do tytułów!

Pokemony w boxach mają nareszcie ładnie wyglądające ikonki. We wszystkich grach Pokemon (aż do Sworda/Shielda) były rozpikselowane. Teraz nie są już w formie pikseli ale małych miniaturek. Są wyraźniej widoczne i w końcu dopasowane graficznie do 2021 roku. Nareszcie!

To i wiele innych drobnych smaczków sprawia wrażenie, że twórcy skupili się na drobiazgach, które mam nadzieję pojawią się w przyszłych grach Pokemon!


Dla mnie granie w nowe Pokemony to była duża przyjemność. Podobały mi się wyzwania, wygląd grafiki oraz ogólna przeróbka świata ze starego Nintendo DS, na nowe Nintendo Switch. Uważam, że twórcy wykonali kawał dobrej roboty. Tak jak w starych D/P mamy tu złą drużynę, która jest „porządnie zła” (nie to co w Sword/Shield), która ma swój cel i go realizuje. Ponownie mamy tu rywala, który jest zawsze od nas pierwszy i musimy go gonić. Ponownie staramy się zostać Mistrzem Pokemon, pokonując na drodze wszystkie przeciwności losu. I dużo tu właśnie tych starych, dobrych motywów, które kiedyś budowały fantastyczne gry Pokemon starego GameFreak. Gier, które były robione z większą pasją, dopracowane pod wieloma szczegółami i wypełnione zawartością. Nie było wtedy post-game to fakt, ale sama gra oferowała tak dużo, że nie było konieczności go wprowadzania. Brilliant Diamond/Shining Pearl pokazuje, że można zrobić Pokemony dobrze, pomimo, że jest to tylko remake. Może to być tylko moje wrażenie, ale myślę, że twórcy mieli więcej radości i pasji przy tworzeniu tych gier, niż GF przy tworzeniu Swordów/Shieldów, które są strasznie nijakie, puste i brzydkie. BD/SP mają charakter, co jakiś czas mrugają okiem do gracza i wydają się być bardzo przemyślane również w doborze Pokemonów w trawie i podziemiach. Są bardzo grywalne, proste ale nie uproszczone. Proste – nie łatwe.

Dla mnie, to najlepsze gry Pokemon na Nintendo Switch.

24 godziny przygody

Dzień dobry to ja – vulpi – Mistrz Pokemon wraz z jego zwycięską ekipą.

Po całym dniu grania udało mi się zdobyć tytuł Mistrza Pokemon i pokonać Elitarną Czwórkę za pierwszym razem (nie było łatwo, ale możecie to zobaczyć na filmach poniżej). Po tym czasie zostaje mi skompletowanie Pokedexu i wykonywanie dodatkowych aktywności w grze. Tych nie ma zbyt dużo niestety. Oprócz powrotu do podziemi i kolekcjonowanie nowych Pokemonów, które się tam pojawiły, mogę odwiedzić jeszcze Ramanas Park – miejsce w którym mogę złapać wiele legend, które zostały udostępnione, oraz Battle Tower wraz z odpowiednimi „resortami” dla tych spragnionych dodatkowych walk Pokemon. Nie ma tu rajdów (jak w Sword/Shield), nie ma tu mega ewolucji, Z-ruchów i innych rzeczy, które spotyka się w pozostałych generacjach. I dla mnie jako kolekcjonera Pokemonów (walki i PVP mnie w ogóle nie kręcą) jest to duża strata. Jeszcze tego nie zrobiłem, ale wiem, że jak skompletuję cały Pokedex, to grę odstawię na półkę i już do niej nie wrócę. Nie będzie tu spotkań w rajdach jakie robiliśmy przez wiele tygodni po wyjściu SwSh. Pierwotne Diamenty i Perły miały dokładnie ten sam problem.

Pokemon Diamond i Pearl to pierwsze gry z serii, w jakie było mi dane zagrać na własnej konsoli. Nic więc dziwnego, że czuję do tych tytułów sentyment i sporo oczekiwałem od (tradycyjnych już w pewnym sensie) remake’ów. Niestety, gdy tylko zaprezentowano pierwszy trailer Briliant Diamond i Shining Pearl, poziom moich oczekiwań spadł do zera i nawet czynnik nostalgii nie był w stanie ich zawyżyć. Byłem zawiedziony do tego stopnia, że nawet nie złożyłem preorderu (pierwszy raz od ponad dekady). Kiedy już było mi dane sprawdzić tytuł, cóż… Od strony fabularnej dostałem dokładnie ten sam tytuł, co Diament i Perła. Zmieniono może układ kilku NPCów. Paru dodano, kilku zniknęło, niektórym zmodyfikowano dialogi. Wizualnie Sinnoh stało się ładniejsze, ale czego się spodziewać po grze na silniku Unity? Na pochwałę zasługuje animacja wody, natomiast torsje wywołuje u mnie sposób przedstawiania postaci. Pokraczny styl chibi wykorzystany dla każdego człowieka w overworldzie jest dla mnie strzałem w kolano. Wygląda to (delikatnie mówiąc) źle, bo biorąc pod uwagę co pod względem graficznym oferowało Sword/Shield, nie pomnę już o grafice w takim BotW, można było się nieco bardziej postarać. Czy nowe-stare Sinnoh bawi? Nie do końca. To, co w starych grach mogło się sprawdzić, teraz często sprowadza się do nudnego i monotonnego przebijania przez mapę. Co z tego, że otoczenie jest przyjemne dla oka, kiedy po n-tej walce z Geodude czy Zubatem po prostu ma się dość. W moim odczuciu porty retro gier jeden do jednego są przeżytkiem. Starzy wyjadacze i tak wiedzą, czego się po nich spodziewać i trudno ich zaskoczyć, osoby mające pierwszy kontakt z tytułem, będą czuły olbrzymią różnicę na niekorzyść, w stosunku do takich SwoShów. W efekcie jest to produkt dla każdego i dla nikogo. Underground, czyli jeden z unikalnych elementów gier, jest… martwy. Co z tego, że gdzieś tam biegają avatary innych graczy, czasem ktoś pomoże nam w kopaniu skarbów, kiedy w praktyce interakcja jest prawie nieodczuwalna? Nijak się to ma do rajdów, polowania na shiny. Grupowych rozgrywek na Twitchu. Gra nie będzie też ponoć możliwości partycypowania w turniejach online, bo twórcy chcą zostawić to na rzecz SwoShów. Trochę słabo, ale z drugiej strony te starsze tytuły prezentują się graficznie lepiej. Ogólnie, jak już wspomniałem, gry są dla każdego i dla nikogo. Starsi gracze nie znajdą tu właściwie nic nowego, nowi będą czuli, że tytuły trącą myszką. Dla mnie to dokładnie takie gry ze „środka” ani złe, ani dobre. Nie ma w nich nic nowego ani rewolucyjnego (w porównaniu do ORAS czy HGSS dla przykładu), więc chyba fajniej sięgnąć po starą dobrą Platynę, niż oszukiwać się, że dostaliśmy „nowe”, fajne gry z serii Pokemon.
5/10
~ SennyB

Sam GameFreak już jeszcze przed wydaniem gry zabił post-game informując, że walki PVP i wszystkie turnieje będą odbywały się w grach Sword/Shield a nie BD/SP. Oznacza to, że nie ma nawet sensu próby maksowania Pokemonów i łapania najlepszych IV, skoro i tak w tej grze nie pogramy oficjalnie. Nie rozumiem tej decyzji. Można było spokojnie stworzyć dwie dywizje, dla tych którzy chcą się zmagać w SwSh i dla tych w BD/SP. Być może GF nie uwierzył tak bardzo w możliwości ILCA w produkcji idealnych Pokemonów i obawia się nadużyć i błędów. Mnie jako gracza i klienta to nie interesuje. Ubolewam, że taka sytuacja nastąpiła i nie potrafię znaleźć argumentu dlaczego tak się stało.

Jak sami zwróciliście pewnie uwagę, moja opinia dotycząca gier Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl znaczącą różni się od opinii innych graczy w tym od osób, które możecie przeczytać w tej recenzji. Nie będę ukrywał, że mi się gra bardzo podobała. Każdy ma prawo do swojej opinii i recenzji, byle by nie była ociekająca hejtem. Argumenty ludzi których zaprosiłem do napisania swojej opinii są bardzo merytoryczne i doskonale je rozumiem. Ja natomiast grałem w dosłownie wszystkie główne gry Pokemon jakie wyszły i wiem jak zmieniała się marka przez lata. Ostatnie tytuły są grami obiektywnie słabymi i każde zmiany na plus sprawiają, że w mojej ocenie nowa gra jest lepsza. Po prostu – porównując BD/SP do chociażby Let’s GO, czy SwSh – najnowszy tytuł wypada z nich wszystkich najlepiej! Nie mówiąc już o grach S/M/US/UM.

Pamiętajcie, że macie prawo do własnej opinii i nie zawsze musi to być taka sama opinia jak wszystkich innych w około. Powiem więcej – bardzo dobrze, jeśli nasze zdania się różnią. Sprawia to, że następne gry Pokemon będą lepsze, bo będą musiały uwzględnić szerszy spektrum. Najważniejsze, by była to opinia nietknięta hejtem, którego jest ostatnio bardzo dużo w internecie.

Lord Voldemort wersja Pokemonowa Playmobile

I pełną świadomością mogę powiedzieć, że dawno nie byłem tak pewny swojej oceny gry Pokemon jak jestem w przypadku BD/SP. Bawiłem się w grze bardzo dobrze, pomimo tych wszystkich negatywnych rzeczy które wypisałem wyżej. Moja ocena opiera się o całkowity mój „fun” z całego tytułu nie tylko biorąc pod uwagę plusy i minusy, ale również to, jakie ogólne wrażenia miałem podczas grania. Życzyłbym sobie więcej takich rimejków, które są bardziej dopracowane niż oryginalne gry (mowa o Sw/Sh na przykład). Moja opinia może być jedną z nielicznych, ale Pokemon Brilliant Diamond i Shining Pearl to najlepsze gry Pokemon głównej serii jakie wyszły na konsolę Nintendo Switch. Oznacza to, że ze świadomością piszę, że są to lepsze gry od Pokemon Let’s GO Pikachu i Eevee, oraz od Pokemon Sword i Shield. Lepsze. Nie znaczy to, że idealne i nie znaczy to, że najlepsze.

Pokemon Brilliant Diamond

Pokemon Shining Pearl

Platforma: Nintendo Switch

Deweloperzy: GameFreak, ILCA

Wydawca: Nintendo/TPCi

Ocena vulpiego: 9/10

PLUSY VULPIEGO

  • bardzo ładne graficznie
  • w końcu jakieś wyzwanie
  • świetny ulepszony underground
  • wszystkie Pokemony czwartej generacji
  • implementacja Poketch’a
  • nieproblematyczne korzystanie z TMów
  • dbałość o szczegóły + easter eggi
  • nie blokowanie na siłę możliwości łapania legend (nawet w wersji shiny) z innych generacji
  • Pokemony za nami chodzą
  • powrót do starych dobrych gier sprawiających satysfakcję

MINUSY VULPIEGO

  • tragiczny wygląd postaci
  • brak Pokemonów generacji 5-8
  • błędy, możliwość klonowania, zablokowania się w grze
  • słaby post-game
  • zły dobór rozmiarów chodzących za nami Pokemonów

Recenzja napisana na podstawie zakupionego przeze mnie osobiście Pokemon Brilliant Diamond i otrzymanego dzięki uprzejmości CQE Pokemon Shining Pearl

Zgodnie z informacją na dzień 28 listopada 2021, Pokemon BD/SP sprzedało się w ilości 1 395 642 sztuk. Liczba nie zawiera gier zakupionych na e-shopie. Źródło

Imo przyjemny reskin, ale bez fajerwerków, wcześniejsze remake’i zrobiły chyba większy szum
~ Mateusz

Sterowanie rowerem jest bardzo słabe, pieszo jest poprawnie, chibi nie jest dla każdego. Ale nie jest tak źle jak sądziłem, na minus znikające TMy, to, że pokemony za nami chodzą jest takie 50/50 bo fajnie, że to jest i zachowali realizm w tempie „dreptania” pokemonów. Ale niestety przy wolnych pokemonach przestaje to mieć sens bo więcej ich nie ma na ekranie niż są. To, że grę robiło inne studio widać na pierwszy rzut oka na początku miałem wrażenie jakby to była fanowska produkcja przez na przykład arty Pokeballi. Na minus drobne potknięcia jak na przykład komunikat przy kończącym się repelu gdzie pyta „czy chcesz użyć następnego?” ale czego następnego pokeballa? Potiona? Wiem, że to czepianie się szczegółów ale tak wielki wydawca jak Pokemon Company nie powinno sobie pozwolić na takie drobne potknięcia. Wnętrze pokemon center też wygląda jakby było robione na szybko na kolanie, ładna błyszcząca podłoga i paskudne kwadratowe kształty na przykład tej „kasy” obok siostry Joy chyba xD. To na tyle co do tej pory zauważyłem, a jestem na 4 gymie jak coś sobie przypomnę dodam poniżej w odpowiedzi. Od siebie dodam jeszcze, że remaki zrobione bardzo bezpiecznie i zachowawczo Ale trzymają klimat i czuje się jakbym znów miał 10 lat kiedy pierwszy ogrywałem 4 generacji czyli pierwsza generację pokemonów w jaka grałem i na której się wychowałem
~ Eliasz

Nienawidzę Sinnoh i ta gra mnie w tym fakcie utwierdziła. Nie lubię latania na zasadzie No idziesz prosto ale w sumie to się wróć bo quest fabularny. Za dużo też Teamu Galactic którym idzie się aż porzygać. Przechodzenie tej gry 2 razy to katusze (Najpierw na konsoli bez online a teraz na tej z) Jedyną dobrą rzeczą tu są Contesty ale też mają swój minus w postaci Poffinek i ewolucji np Febasa. Moim zdaniem gra zdobywa dopiero po przejściu ligi gdzie wreszcie prawilnie można zaszyć się w Under Ground i kopać co jest bardzo przyjemne ale pewnie w końcu też się znudzi. Łapanie legend też świetnie rozwiązane :D. Ale by do tego dojść trzeba się namęczyć :/ Grze bym dała takie 10 na 25 o ile dobrze pamiętam skale Vulpa 😛
P.S – Wole przejść jeszcze raz Sword/Shield niż BDSM XD
~ Baizhu✦Secia

Moim zdaniem największymi minusami są:
– duplo ludziki
– brak platinum content w tym legendarnego battle frontier
– kolejny raz zbyt szybko pokemony levelują
– kolejny raz nie oprogramowano dotykowych przycisków
– kolejny dexit
– nieadekwatne rozmiary pokemonów
– ułatwianie hmów
– to bardziej wygląda jak remaster, aniżeli remake
– wydanie niedopracowanej gry na premierę, patchowanie w trakcie

Na plus
– animacja postaci wchodzącej do budynku
– ekran walki wygląda dobrze
– podziemia, ale to powinien być endgame content
– pokemony chodzące za postacią
– rozdawanie mitycznych pokemonów
– subtelne podpowiedzi fabularne w menu zamiast nachalnego ciągnięcia za rękę
~ Ryszard

Szczerze? Mimo tego co mówili ludzie przed premierą, czekałem i nadal mi się podoba, zwłaszcza opcja z ciuchami, ale boli mnie jednak, że tak ograniczyli pokemony i tak ograniczyli możliwość ich zdobycia i ewolucji, bolą też podziemia, gdyż liczyłem na to iż to będzie taki nieodkryty land, gdzie będzie można łapać (od początku) specjalne poki ale catch rate będzie mega trudny, a tutaj w sumie jest to co nad ziemią w standardzie. TM też bolą, że są ograniczone, ja wiem, że kiedyś też były, wychowałem się na Yellowach ale jednak w remakeach to boli trochę, Poki za nami chodzą ale dużo za wolno, lepiej by było jakby były przyklejone do pleców i były cały czas ikona za nami i chyba tyle szczerze. Ja przegrałem w Diamenty i Platyny, chyba z 10 razy na modach i nie tylko i lubię tą generację, ale to nie tyle co tani, bo mogliby wprowadzić wiele rzeczy praktycznie żadnym kosztem, ale źle zrobiony remake, zbyt 1do1, gdyby to była mieszanka tego co najlepsze w 4 czyli, diamenty i perły z ulepszeniami z platyn i mechanikami z HG i SS to byłoby złoto, ale to jest jak najnowsze GTA.
~ Piotrek

Najbezpieczniejszy rimejk ever. Praktycznie nic „core’owego” z gry nie zostało zmienione – ale to dobrze! Ulepszono tempo rozgrywki i parę tzw „quality of life” czyli ulepszenia dla wygody gracza. A styl postaci jako „chodzące Funky Popy” pasuje idealnie do Pokemonów – zawieszonych pomiędzy retro a nowoczesnością. Ah, no i warto zagrać dla samej muzyki – już zapomniałem jaka była wtedy dobra!
~ Cyprian

Podobne wpisy

One thought on “Gra pełna skrajności – recenzja Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.