Doczekałem się. Dzisiaj na konsoli Nintendo Switch 2 oficjalnie zadebiutowała gra Pokémon Champions. Po wielu miesiącach zapowiedzi, które obiecywały rewolucję w sieciowych potyczkach, gracze z całego świata ruszyli do pobierania. Niestety, pierwsze godziny po premierze nie należą do najbardziej udanych. Choć tytuł ten miał stać się nowym domem dla fanów rywalizacji, sieć zalała fala krytyki. Jeśli chcecie sprawdzić, jak ten tytuł wypada na tle innych produkcji, zapraszam na moją stronę o Pokémon Champions, gdzie zbieram wszystkie kluczowe dane techniczne.

Moje pierwsze wrażenie: Gdzie ten Switch 2?
Muszę być szczery – moje pierwsze wrażenia po uruchomieniu gry są, delikatnie mówiąc, mieszane. Gra wygląda na dość biedną w zawartość, a lista Pokémonów dostępnych na start jest całkiem… słaba. Animacje i grafika przypominają czasy Sword/Shield, co jest o tyle bolesne, że przecież gramy na nowym sprzęcie. Kiedy porównuję to z Pokopią, gdzie wszystko jest płynne i responsywne, tutaj czuję się, jakbym cofnął się w czasie – wszyscy na ekranie zachowują się jak roboty. Pytanie, czy w tej grze faktycznie będzie co robić na dłuższą metę i czy gracze VGC zostaną odpowiednio zaopiekowani? Na ten moment wygląda na to, że niekoniecznie. Jeśli interesuje Was historia innych produkcji z serii, zajrzyjcie do mojej bazy gier Pokémon, którą stale aktualizuję.
Głos społeczności: „To po prostu skok na kasę”
Internauci nie zostawiają na tytule suchej nitki. Wiele osób zauważa, że gra cierpi na ogromne braki w zawartości i fatalną optymalizację. Najczęstsze zarzuty, które pojawiają się w dyskusjach, to:
- Brak fabuły i trybu PvE: Gra jest nastawiona wyłącznie na PvP, co dla wielu „niedzielnych” graczy jest nie do zaakceptowania.
- Ubogi roster i lista przedmiotów: Tylko 185-186 Pokémonów (wyłącznie finalne formy) i usunięcie wielu kluczowych przedmiotów strategicznych. Zamiast Life Orb czy Heavy Duty Boots, dostaliśmy Quick Claw i Bright Powder, co według ekspertów niszczy metę.
- Problemy techniczne: Gra działa w około 20-30 FPS, co na Switchu 2 jest wręcz skandaliczne. Gracze narzekają na lag wejściowy (input lag) i błędy w kodowaniu ruchów – przykładowo Encore czy Focus Sash nie zawsze działają tak, jak powinny.
- Brak 6 na 6: Rywalizacja ogranicza się do formatów 3v3 (Singles) i 4v4 (Doubles). Brak możliwości ustawienia własnych zasad w grze ze znajomymi to dla wielu ogromny minus.
- Agresywna monetyzacja: Konieczność grindu lub płacenia za miejsce w boksach oraz słabej jakości Battle Pass, który oferuje głównie kosmetyki i Mega Kamienie dla podstawowych Pokémonów.

Czy jest jakaś nadzieja?
Wśród głosów krytyki pojawiają się jednak opinie osób, które próbują bronić podejścia deweloperów. Niektórzy twierdzą, że okrojony roster i mniejsza liczba przedmiotów to celowy zabieg, mający na celu wprowadzenie nowych graczy do świata VGC bez przytłaczania ich skomplikowaną mechaniką. Dzięki temu „próg wejścia” jest niższy, a meta ma szansę budować się od zera.
Pokémon Champions wprowadza system rekrutacji stworków za walutę VP zdobytą w walkach, co ma zapobiegać kopiowaniu „killer teamów” z internetu od pierwszego dnia. Możliwe jest też połączenie z Pokémon HOME, choć i tu limity są dość restrykcyjne dla darmowych kont. Gra jest oparta na sezonowych regulacjach (Regulations), co oznacza, że Mega Ewolucje, które są teraz dostępne, mogą za kilka miesięcy ustąpić miejsca innym mechanikom, jak Tera czy Dynamax.
Czy to wystarczy, by uratować Pokémon Champions? Czas pokaże. Na razie polecam zachować dystans i obserwować, jak twórcy zareagują na te druzgocące pierwsze opinie. Pamiętajcie, że pełną listę wszystkich tytułów, od tych najlepszych po te mniej udane, zawsze znajdziecie w mojej bazie gier.
















