Ulubiony pokemon z czasów dzieciństwa

Ulubiony pokemon z czasów dzieciństwa

Zapewne każdy z nas miał do czynienia z pokemonami – czy to oglądał w tv czy może grał w gry z nimi związane albo może tylko zobaczył ale nie przypadły komuś do gustu. Niektóre z nich budziły naszą sympatię, a na inne byliśmy obojętni lub też ich nie znosiliśmy. Coś takiego nie ominęło moją osobę, od najmłodszych lat jestem fanem kieszonkowych stworków.

Czytaj więcej O tej wersjiUlubiony pokemon z czasów dzieciństwa

Sentyment, sentymentem, ale ja już chyba nie czuję potrzeby przechodzić drugi raz tej samej gry.

Sentyment, sentymentem, ale ja już chyba nie czuję potrzeby przechodzić drugi raz tej samej gry.

W dzisiejszym wpisie słowem-kluczem jest: nostalgia.

Kiedyś gier było mało, a tych, które można było nazwać „perełkami” jeszcze mniej. Każda gra kosztowała ogromne pieniądze i trzeba było czasami nieźle się postarać, by w ogóle móc ją kupić. Wybierało się tylko te najlepsze, najbardziej dopracowane i takie, które rzeczywiście były warte swojej (wygórowanej jak na tamte czasy) ceny.

Dzisiejsza kultura grania jest moim zdaniem oparta coraz bardziej na nostalgii do czasów retro-grania, czasów, których ja praktycznie nie znam. Moje retro to było Commodore 64, jedyny komputer w bloku, który zapewniał mi znajomych i mnóstwo godzin roz(g)rywki.

Chodzi o to, że nie znałem wtedy GameBoya, Nintendo, Mario, jedynymi grami które dobrze wspominam to były Wizball, Giana Sisters oraz Rockford.

Czytaj więcej O tej wersjiSentyment, sentymentem, ale ja już chyba nie czuję potrzeby przechodzić drugi raz tej samej gry.