Pokemony Legendy

Jako młody dzieciak, który był zauroczony anime puszczanym w telewizji dawno temu, szczególnie zapadały mi w pamięć momenty, w których pokazywane były legendarne pokemony. Jak zapewne wiecie tych momentów nie było wcale tak dużo, ot Ho-Oh pokazany w pierwszym odcinku, czy maleńki fragment gdzie Mewtwo ucieka z laboratorium Giovannego.

Jednak te kilka sekund wystarczało żeby rozbudzić emocje i wtrącić w ten spokojny stabilny świat Pokemon dużo chaosu. Jako, że żyłem w małej wiosce oddalonej o wiele kilometrów od dużego miasta , wiedzę na temat pokemonów musiałem zdobyć sam bez internetu czy kolegów którzy byli zajawieni równie mocno jak ja. O Mewtwo szerzej dowiedziałem się z pewnego poke magazynu zakupionego podczas którejśtam wycieczki szkolnej. Wtedy też zamieszczono w nim kilkustronicowy komiks z wycinkami z filmu „Pokemon film pierwszy”. Mistyczna otoczka wokół Mewtwo gęstniała jeszcze bardziej. Wiedziałem już jak się nazywa, nie wiedziałem czym jest i dlaczego chce zrobić innym pokemonom krzywdę (myśląc jako 8-9 latek, była to dla mnie bardzo duża tragedia). Parę tygodni później zdobyłem plakat promocyjny z pokemonów rozdawany w jakimś supermarkecie, gdzie były pokazane wszystkie 150 pokemonów. W mojej głowie zaczęły się spekulacje dotyczące tego które z pokemonów są w jakiś sposób ukrywane przede mną w anime. Dlaczego Ash nie spotkał tych trzech dużych ptaków o różnych żywiołach? Odcinek w którym Ash przez chwilę widział Dragonite’a wywołała u mnie bardzo duży skok ciśnienia. Zastanawiałem się czym są te pokemony i czemu nie ma ich nigdzie. No właśnie, czym tak na prawdę są te pokemony- legendy? Postaram się odpowiedzieć troszkę emocjonalnie, nie powołując się na brutalne fakty z gier Nintendo, lecz z własnego doświadczenia i tony tony emocji i nostalgii które we mnie panują.

Pokemony legendarne, czyli pół mityczne kreatury owiane dziesiątkami legend, niektóre poddawały w wątpliwość ich pochodzenie, inne też rozwiewały mity (tablica z wyrytym Arcaninem, który jak wiadomo nie jest legendarnym pokemonem). Pierwszym, którego mogliśmy zobaczyć w anime (przewrotnie będę anime nazywał dalej bajką), był Ho-Oh. Sprytny zabieg Nintendo, które ujawniło pokemona z generacji 2 w regionie generacji 1. Dla mnie legendy zawsze kojarzyły się z mistyczną mocą zdolną niszczyć świat. W pierwszej i drugiej generacji pokemony legendarne przeważnie (z wyłączeniem Mewtwo) żyły sobie spokojnie nie czyniąc nikomu krzywdy, uśpione gdzieś bądź pojawiające się bardzo bardzo sporadycznie. Trójca ptaków czyli Articuno, Moltres i Zapdos ukryte na wyspach, czy Lugia która pływała w głębinach mórz i oceanów. Wszystkie legendy Johto i Kanto były ucieleśnieniem majestatu i spokoju. Chaos zaczął się w regionie Hoenn. Wtedy też było mi dane ujrzeć najbardziej potężną legendę ever : Rayquaza. Zakochałem się w tym mistycznym, potężnym smoku. Do tego chaos objawił się zachwianiem równowagi w świecie poprzez obudzenie potężnego Groudona i majestatycznego Kyogre. Oba pokemony sprawiły, że świat Hoenn został wywrócony do góry nogami. Nieustanne deszcze, czy wybuchy wulkanów (można to odczuć na własnej skórze w grach trzeciej generacji). Jak jednak pokemony legendy mają się do świata pokemon znanego z gier Nintendo? Bardzo proste wręcz do złapania, skuteczne w walkach późniejszych przy Elite Four. Dużo trudniej (za czasów Game Boya Advance/Color) było skompletowanie starterów z danej generacji, niż złapanie przykładowo Mewtwo. A przecież właśnie to legendy powinny być tą wisienką na torcie gameplayu, tym marzeniem każdego z trenerów, gdzie to radość sprawia każdy złapany pokemon, ale dosłownie wulkan szczęścia wywołać może zobaczenie na własne oczy takiego Articuno, a co dopiero złapanie go po długiej i trudnej walce. W trzeciej generacji zaczęły pojawiać się też trochę dyskusyjne legendy jak na przykład : Deoxys (gdzie przybysz z kosmosu jest legendą, o której krążą historie i podania? ). O legendarnych pokemonach z późniejszych wersji nie chce pisać, ponieważ słabo je znam, a generacje powyżej 3 są dla mnie mocno dyskusyjne i moim zdaniem wepchnięte na siłę.

Daspien

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *